Rzymskokatolicka Parafia Świętego Wojciecha Biskupa i Męczennika w Wałbrzychu

SAKRAMENTY

SAKRAMENT POKUTY I POJEDNANIA
Przyjmując sakrament pokuty należy wyznać wszystkie popełnione od ostatniej spowiedzi grzechy śmiertelne (ciężkie). Gdyby ktoś wcześniej zataił taki grzech, koniecznie trzeba poinformować o tym spowiednika. Grzechy te niszczą bowiem naszą przyjaźń z Bogiem i w normalnej sytuacji nie mogą być przebaczone inaczej, jak przez sakramentalną spowiedź.
 
Grzech śmiertelny popełnia człowiek, gdy wykracza przeciw Bożemu prawu w poważnej sprawie (ciężka materia), w pełni świadomie i zupełnie dobrowolnie. Poważną materię czynu wyznaczają Boże przykazania. Naruszenie każdego z przykazań w ważnej sprawie jest traktowane jako grzech ciężki. Warto przy tym pamiętać, że wykroczenia przeciwko szóstemu przykazaniu zasadniczo zawsze są grzechami ciężkimi, a lekkimi mogą stać się jedynie przez brak świadomości czy dobrowolności popełnianego czynu.
 
Grzech ciężki może popełnić tylko ta osoba, która wie, że czyni źle. Nie jest jednak w tej kwestii usprawiedliwieniem zawiniona ignorancja i zatwardziałość serca. Jeśli ktoś mało dba o poznanie nauki Kościoła albo wręcz się jej sprzeciwia, nie jest wolny od poważnej winy moralnej. Aby uznać czyn za grzech śmiertelny musi on też być czynem w pełni ludzkim, wynikać z wolnego wyboru. Przymus zewnętrzny lub wewnętrzny zmniejsza odpowiedzialność moralną. Warto jednak w tych kwestiach nie decydować samodzielnie, ale zapytać spowiednika. Podobnie należy postąpić, gdy mamy wątpliwości co do materii popełnionego czynu.
 
Z grzechami powszednimi (lekkimi) mamy do czynienia, „gdy w materii lekkiej nie przestrzega się normy prawa moralnego lub gdy nie przestrzega się prawa moralnego w materii ciężkiej, lecz bez pełnego poznania czy całkowitej zgody” (KKK 1862). Wyznawanie ich w konfesjonale nie jest konieczne, jednak warto to robić, gdyż dzięki temu spowiednik ma pełniejszy obraz naszej osoby. Może się też zdarzyć, że dzięki temu będzie mógł wyjaśnić nasze błędne przekonanie co do wagi grzechu.
 
W żadnym wypadku nie należy grzechów lekkich lekceważyć. Przede wszystkim dlatego, że jednak są złem. Mniejszym, ale złem. Dlatego chrześcijaninowi nie wolno się na nie godzić. Szczególnie wielkim nieporozumieniem jest kalkulowanie przed czynem, czy można dane zło popełnić (gdy jest grzechem lekkim), czy nie (gdy ciężkim). Nawet lekkie grzechy osłabiają naszą więź z Bogiem i przyczyniają się do stępienia sumienia.
 
Warunki dobrej spowiedzi:
  • Rachunek sumienia.
  • Żal za grzechy.
  • Mocne postanowienie poprawy.
  • Szczera spowiedź.
  • Zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu.
Rachunek sumienia w potocznym znaczeniu to krytyczna i sprawiedliwa ocena własnego zachowania moralnego, zestawienie własnego postępowania z obiektywnie istniejącymi wartościami. By miał wartość i był skuteczny – powinien być szczery, zakończony aktem żalu za popełnione złe uczynki i zobowiązaniem się do osobistej poprawy. Częsty rachunek sumienia to nieodzowny warunek w rozwoju duchowym i moralnym człowieka. Ważne, aby rachunek sumienia rozpoczynała modlitwa do Ducha Świętego, który został posłany po to, aby nam objawić grzech – to co nas oddziela od Boga.
 
Istotą rachunku sumienia jest uświadomienie sobie zła i dobra, które człowiek uczynił od momentu ostatniej spowiedzi. Jakie pojawiają się dzisiaj błędy w tej materii, które później mają swoje dalsze skutki? Rachunek sumienia to nie jest rachunek z grzechów – Przychodzimy do sakramentu spowiedzi z grzechami, ale to nas nie zwalnia od tego, abyśmy dokonując refleksji nad swoimi czynami nie zwracali uwagi na to, co jest dobre. Rachunek sumienia i rachunek z grzechów to są dwie różne rzeczy. Sumienie człowieka jest syntezą, tego co dobre i tego co złe. Do sakramentu idziemy z tym co złe, ale to jest tylko pół sumienia. Jest jeszcze druga strona medalu i ją też trzeba dostrzec, chociażby z punktu widzenia terapeutycznego, bo inaczej wygląda zło człowieka, jeśli je zestawimy z dobrem jakie uczynił. Jeśli byśmy to zaniedbali, to w skrajnej sytuacji może spowodować, że człowiek się załamie, wpadnie w kompleksy i w pewnym momencie dojdzie do przekonania, że już go na nic nie stać, potem są dramaty ludzkie. Tymczasem samo pojęcie „rachunek sumienia” wskazuje, że jest to jedno i drugie. Czytając żywoty świętych, chociażby naszych klasyków chrześcijańskich, zauważamy, że oni też, kiedy mówią o składniku duchowym, to wyraźnie podkreślają, że trzeba zwracać uwagę również na to, co w życiu człowieka było dobre, co więcej, powiadają, że najpierw trzeba zwracać uwagę na to co dobre i za to Panu Bogu podziękować, bo to jest owoc naszego zaangażowania i współpracy z Jego łaską, a dopiero potem popatrzeć na swoje niedomagania.
 
Rachunek sumienia to nie jest rachunek z książeczki – pytania w książeczce, takie czy inne, są tylko i wyłącznie pewną formą pomocy, ale nie są całością. Jeżeli ktoś weźmie tę książkę, to okaże się, że np. są tam pytania, które go kompletnie nie dotyczą, albo nie ma pytań, które powinny być. Dlaczego? Z prostej przyczyny – życie człowieka jest o wiele bogatsze, a niżeli to, co mamy zawarte w tych pytaniach. Dlatego pytania te mają charakter pomocniczy a nie wyczerpują rachunku sumienia w 100%. Jeżeli ograniczamy się tylko do pytań z książeczki, to jest to pewna sytuacja minimalizacji, która potem ma odbicie w kolejnych aktach sakramentu pokuty.
 
Żal za grzechy nie polega na przeczytaniu kilku strof z książeczki. To nie jest żal. Tekst w książeczce to jest tylko pewna forma pomocy, by ten żal wzbudzić, ale istotą nie jest przeczytanie tekstu. Żal rodzi się przede wszystkim wtedy, kiedy mamy dobrze przeprowadzony rachunek sumienia, kiedy dochodzimy do świadomości grzechu, więcej, do świadomości, że to ja jestem winny i z tej świadomości rodzi się poczucie winy a jednocześnie żalu.
 
Przy braku żalu spowiedź będzie nieważna – Żal stanowi istotny warunek sakramentu pokuty, jeśli go nie ma, to możemy spełnić wszystkie inne akty penitenta a spowiedź będzie nieważna. To jest jeden z elementów, który powoduje, że mamy do czynienia z brakiem dyspozycji penitenta. Ten brak dyspozycji penitenta jest warunkiem wystarczającym do odłożenia rozgrzeszenia. To jest to „komu grzechy zatrzymacie, będą zatrzymane”.
 
Rozróżniamy dwa zasadnicze rodzaje żalu za grzechy, w zależności od motywu. Jeden i drugi jest wystarczający do ważności spowiedzi.
  • Żal doskonały – Pierwszy żal nazywa się żalem doskonałym, gdzie motywem żalu jest miłość do Boga: Kocham Boga i żałuję tego co zrobiłem, wiem, że źle postąpiłem i że poprzez to zło sprawiłem przykrość Bogu.
  • Żal niedoskonały (mniej doskonały) – to drugie pojęcie jest bardziej poprawne, bo nazwa „niedoskonały” może budzić wątpliwości, że jest on złym żalem. Motywem tego żalu nie jest już miłość do Pana Boga, tylko strach wynikający ze świadomości konsekwencji grzechu, czyli strach przed karą, przed potępieniem wiecznym, przed piekłem. Jest on tak silny, że budzi poczucie żalu. To jest taki minimalistyczny żal, ale wystarczający do ważności sakramentu.
Do żalu doskonałego dochodzimy poprzez żal mniej doskonały, to jest naturalny proces, przebiegający od motywów niższych do wyższych. Chcemy się ratować, bo chcemy być zbawieni, dlatego człowiek będzie robił wszystko, żeby uniknąć piekła, i ten motyw owej kary wiecznej, która się jawi jako skutek za popełnione grzechy – zwłaszcza ciężkie i trwanie w tych grzechach – budzi poczucie żalu. Jest to pierwszy krok do miłości Pana Boga, gdyż zbawienie jest uczestnictwem na wieki we wspólnocie z Bogiem.
 
Mocne postanowienie poprawy – jest naturalną konsekwencją rachunku sumienia i żalu za grzechy, dlatego też postanowienie poprawy musi spełniać kilka zasadniczych warunków. Musi ono być:
  • realne – możliwe do wykonania.
  • proporcjonalne w stosunku do winy.
  • konkretne – z jednego, konkretnego grzechu i nad nim skupiamy uwagę jeśli chodzi o pracę nad sobą, a dopiero później, poradzimy sobie z danym grzechem w sposób przynajmniej wystarczający, bierzemy się za następne.
I jest tutaj zasada, jeśli nie ma grzechów ciężkich, są same grzechy lekkie, to rozpoczynamy od tego grzechu, który się najczęściej pojawia, lub od grzechu, który w swoim skutku wywołuje największe szkody.
 
Szczera spowiedź jest prostym przyznaniem się przed Bogiem i przed Kościołem: Zgrzeszyłem przeciw Bogu i przeciw tobie, przeciw miłości Boga i miłości bliźniego. Już nie jestem godzien nazywać się Twoim synem, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja. Chrystus wypowiada ustami kapłana słowo przebaczenia: Ja odpuszczam Tobie grzechy. Szczera spowiedź i kapłańskie rozgrzeszenie są wyrazem zaledwie rozpoczętego procesu wewnętrznego nawrócenia. Kapłan pełni w tym procesie rolę wyjątkową. Jest świadkiem nawracania się, reprezentuje Boże miłosierdzie i Bożą sprawiedliwość, jest reprezentantem wspólnoty Kościoła, rozdartej przez grzech. Czasem zmuszony jest do wiary przerastającej jego poznanie, zmuszony jest doszukiwać się woli nawrócenia i przemiany życia tam, gdzie jej prawie nie ma.
 
Zadośćuczynienie Bogu i bliźniemu. Zadośćuczynienie jest czynnością religijną, która ma doprowadzić do naprawienia zła, które się wyrządziło. Z jednej strony ma ono wymiar naprawczy, z drugiej pokutny i edukacyjno-wychowawczy. Wyraża się zadośćuczynienie w konkretnych czynach ascetycznych, które maja człowieka formować w czynieniu dobra. Jeśli zadaną pokutą jest np. przeczytanie fragmentu Pisma św., to ma to na celu lepsze poznanie swojej wiary i rozjaśnienia ludzkiego sumienia. Natomiast zrobienie konkretnego dobrego uczynku ma nauczyć mnie postawy miłości, życzliwości i otwarcia na innych.
Trzeba mieć jednak zawsze świadomość, że Boże przebaczenie nie wynika nigdy z tego co ja zrobię, ile razy się pomodlę, ale z wielkiej miłości Boga do człowieka. Boże przebaczenie jest zawsze darmowe, nie można sobie na nie zasłużyć, wypracować, odrobić, czy jego wyrównać. Z naszej strony zadośćuczynienie Panu Bogu to nie tylko taki ładny gest, niespłacone długi, bo to co „zadośćuczyniliśmy” jest zawsze za mało, myślę, że zadajemy sobie z tego sprawę. Zadośćuczynienie nie jest bowiem tylko naszym wysiłkiem, bo męka P. Jezusa jest całkowitym wynagrodzeniem Bogu za naszą nieudaną miłość do Niego. Nauka Kościoła przypomina nam, że my za nasze przewinienia będziemy także musieli odpokutować po śmierci, w czyśćcu, aby moc oglądać Boga trzeba być oczyszczonym z każdego grzechu popełnionego na ziemi.
 
Nasze zadośćuczynienie domaga się także uwzględnienia osoby lub instytucji, która została przeze mnie skrzywdzona. Stąd musi ono przybrać konkretną czynność, działanie. Nie można poprzestać tylko na obietnicy, czy chęciach. Tutaj jest konkretne zadanie do spełnienia. Jeśli ukradłem, muszę oddać — niekoniecznie w sposób jawny, narażając się na kłopoty, ale muszę zwrócić to, co nieuczciwie zabrałem. Jeśli nie mogę oddać pieniędzy, bo nie wiem komu ukradłem, to mogę je dać komuś, kto też potrzebuję. Jeżeli zabrałem z zakładu pracy jakieś rzeczy, to odnoszę je z powrotem, jeśli ich nie mam, to przez efektywniejszą, dłuższą pracę naprawiam swoje zło. Jeśli wypowiedziałem oszczerstwo, pomówiłem kogoś, to odwołuję to. Jeśli opuszczam niedzielną eucharystię to zadośćuczynieniem jest przyjście na mszę św. w ciągu tygodnia. Jeśli nie mogę czegoś naprawić, oddać to należy wtenczas przynajmniej przyznać się, przeprosić, zajmie jakąś postawę skruchy. To są konkretne czyny, które świadczą, że ja chcę naprawić krzywdę, przeprosić, szukam lekarstwa na zło i sposobu jego pomniejszania. Zasada sprawiedliwości — Oddaj każdemu, co mu się słusznie należy - domaga się tego zadośćuczynienia. Jest to konkretne wejście w swoje osobiste nawróceni, które domaga się współpracy z Bożą łaską. Bliskość z Panem Bogiem wymaga oczyszczenia, a jest nim właśnie zadośćuczynienie Bogu i ludziom.
 
Z zadośćuczynieniem mogą pojawić się pewne problemy natury psychicznej. Kiedy ktoś nie potrafi uwierzyć w Boże przebaczenie i ciągle nosi w sobie świadomość poczucia winy. Mógł już wiele razy spowiadać się z jakiegoś grzechu, ale ciągle do tego wraca w przekonaniu, że Bóg i tak mu nie przebaczy. Np. umarł ojciec, a córka nie zdążyła pogodzić się z nim, a od kilku lat żyli w gniewie, albo kierowca wyniku wypadku zabił dziecko i ciągle ma poczucie winy — zadośćuczynienie w takich sytuacja może mieć formę pewnych stałych czynności, które mają trwać przez jakiś określony czas np. przez 3 pierwsze piątki miesiąca przyjąć komunię św. za zmarłego ojca, lub przez 5 miesięcy wspomagać fundację broniącą życia. Tych możliwości jest bardzo wiele, a ich dłuższy trwania daję większą pewność, że zrobiliśmy coś aby wynagrodzić wcześniejsze błędy.
 
Wypełnienie pokuty zadanej na spowiedzi powinno nastąpić jak najszybciej, abyśmy nie zapomnieli jaka to była pokuta. Ostatecznym terminem jest kolejna spowiedź. Jeśli nie wypełniliśmy jej to należy zaznaczyć to księdzu przy spowiedzi. Należy także uważnie słuchać zadawanej pokuty, aby w razie niemożliwości jej wypełnienia wcześniej o tym poinformować kapłana. Kiedy nie słyszeliśmy jaka zadana jest pokuta, należy zapytać kapłana — jaką dostałem pokutę. Nie można samemu zmieniać sobie pokuty, tłumacząc się wielkimi trudnościami lub fizyczną niemocą. Zaleca się także abyśmy sami, dodatkowo czynili dzieła pokutne, nie ograniczając się tylko do pokuty wyznaczonej na spowiedzi św. Nasza pokuta może mieć charakter modlitewny, ale także czynny, może być rozłożona w czasie. Zadana pokuta ma na celu chronienia nas przed grzechami, które popełniamy.

SAKRAMENT CHRZTU ŚWIĘTEGO
"Idźcie i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego" (Mt 28,19)
 
Chrzest jest pierwszym sakramentem. Przed chrztem bowiem nie można przyjąć żadnego Sakramentu.Chrzest jest też najpotrzebniejszym sakramentem. Kto bowiem nie przyjmie sakramentu chrztu, nie może uzyskać zbawienia według słów Pana Jezusa: „Jeśli się ktoś nie narodzi z wody i Ducha Świętego, nie może wejść do Królestwa Bożego” (J 3,5).
 
Kościół katolicki udziela chrztu świętego, posłuszny rozkazowi Zbawiciela: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego” (Mt 28, 19).
 
Człowiek dorosły, który bez własnej winy nie może przyjąć chrztu, może być zbawiony; musi jednak pragnąć chrztu, a przynajmniej pragnąć spełniać we wszystkim wolę Bożą. To pragnienie połączone z doskonałym żalem za grzechy, nazywamy chrztem pragnienia. Człowiek nieochrzczony, który poniesie śmierć męczeńską za Chrystusa, będzie również zbawiony. Tę śmierć męczeńską nazywamy chrztem krwi.
 
Sakramentu chrztu udzielają w sposób uroczysty biskupi i kapłani, a za ich zezwoleniem także diakoni. W nagłej potrzebie może ochrzcić każdy człowiek, nawet niechrześcijanin, musi mieć jednak zamiar czyli intencję rzeczywiście ochrzcić, czyli spełnić to, co spełnia Kościół udzielając chrztu świętego.Do chrztu uroczystego, którego udziela biskup, kapłan lub diakon, używa się wody zwykłej, którą poświęca się przed samym chrztem. W razie nagłego wypadku można użyć zwykłej niepoświęconej wody.
 
Chrzest daje łaskę uświęcającą, a tym samym gładzi grzech pierworodny, u dorosłych zaś także wszystkie grzechy przed chrztem popełnione; odpuszcza również całą karę za popełnione przed chrztem grzechy, tak doczesną jak i wieczną. Dlatego słusznie nazywamy chrzest, Sakramentem Odrodzenia w Chrystusie. Przez chrzest stajemy się członkami Kościoła Chrystusowego i możemy korzystać ze wszystkich łask, jakie Pan Jezus zostawił w Kościele, a które są nam potrzebne do uświęcenia się. Chrzest wyciska wreszcie na duszy ludzkiej znak czyli znamię. Dlatego chrzest można przyjąć tylko raz w życiu.
 
Chrzest może przyjąć każdy nieochrzczony, tak niemowlę, jak i dorosły człowiek. Człowiek dorosły musi pragnąć przyjąć ten Sakrament, poznać główne prawdy wiary Chrystusowej i uwierzyć w te prawdy, a także wzbudzić żal za grzechy przed chrztem popełnione.
 
Przy chrzcie otrzymujemy imię Świętego, który ma być nam w życiu wzorem i patronem.
 
Rodzicami chrzestnymi mogą być tylko praktykujący katolicy, którzy przyjęli sakrament bierzmowania. Mają oni wraz z rodzicami naturalnymi dbać o katolickie wychowanie swego chrześniaka, a także powinni być świadkami przy bierzmowaniu.
Obrzędy chrztu mogą się odbywać w czasie Mszy świętej, podczas której rodzice i chrzestni powinni przystąpić do Komunii świętej albo poza Mszą świętą.
 
W obrzędach chrztu powinna uczestniczyć cała rodzina dziecka.
 
Gdy dziecko dojdzie do używania rozumu, powinno sumiennie wykonywać obietnice, złożone w jego imieniu przez rodziców chrzestnych. Pożyteczną rzeczą jest ponawiać obietnice, złożone przy chrzcie, szczególnie przy bierzmowaniu, pierwszej Komunii świętej i w Wigilię Wielkanocną.

SAKRAMENT BIERZMOWANIA
Sakrament bierzmowania może przyjąć każdy człowiek ochrzczony, który go jeszcze nie przyjął. Kandydat powinien być odpowiednio przygotowany, a przed przyjęciem bierzmowania powinien przystąpić do sakramentu pokuty. W Katechizmie Kościoła Katolickiego sprecyzowano, że powinien osiągnąć „wiek rozeznania”, czyli taki, w którym sam potrafi podejmować decyzje w sposób odpowiedzialny i dobrowolny.
 
Szafarzem, czyli tym, który udziela bierzmowania, jest biskup. Może on, jeśli zachodzi taka potrzeba, upoważnić do tego także innych księży.
 
Świadkiem bierzmowania może być osoba, która przyjęła wszystkie sakramenty wtajemniczenia chrześcijańskiego (chrzest, Eucharystię, bierzmowanie) i prowadzi życie zgodne z zasadami wiary. Zadaniem świadka jest troska o to, by bierzmowany wypełniał obowiązki wypływające z przyjęcia tego sakramentu. Dla podkreślenia związku z chrztem zaleca się, aby był nim jeden z rodziców chrzestnych - najlepiej ojciec dla chłopca, matka dla dziewczyny.
 
Obrzęd sakramentu bierzmowania obejmuje: gest włożenia rąk, który oznacza błaganie o dar Ducha Świętego dla bierzmowanego; namaszczenie krzyżmem świętym (sporządzonym z oliwy i wonnego balsamu, poświęconym przez biskupa w Wielki Czwartek) przez nakreślenie znaku krzyża na czole, co symbolizuje wyciśnięcie znamienia, szczególnego znaku Ducha Świętego w duszy bierzmowanego. Jednocześnie biskup wypowiada słowa: „Przyjmij znamię daru Ducha Świętego”. Obrzęd kończy dialog biskupa z bierzmowanym: na słowa: „Pokój z Tobą” bierzmowany odpowiada: „I z duchem twoim”. Zastąpił on gest lekkiego uderzenia w policzek, symbolizujący pocałunek pokoju. W czasie namaszczenia świadek kładzie prawą rękę na ramieniu bierzmowanego.
 
Zestaw katechez do odsłuchania na temat Sakramentu Bierzmowania:
Katecheza 117. Ustanowienie sakramentu bierzmowania.
Katecheza 118. Bierzmowanie - znaki, obrzędy i celebracja.
Katecheza 119. Skutki bierzmowania.
Katecheza 120. Kandydaci do bierzmowania i szafarz sakramentu.

SAKRAMENT MAŁŻEŃSTWA
strona-w-budowie-2011

SAKRAMENT CHORYCH
Choroba... Potrafi ściąć z nóg nawet silnego człowieka. Potrafi latami uniemożliwiać życie i pracę. Potrafi przyjść na kilka dni, by na resztę życia uczynić kaleką. Potrafi odebrać przyjaciół. Mimo ogromnego postępu medycyny bywamy bezradni, gdy przyjdzie. Każda poważniejsza choroba prowokuje pełne bezsilności wołanie: Dlaczego ja? Dlaczego dziecko, mąż, matka? Dlaczego tak bardzo? Dlaczego tak długo? Dlaczego na zawsze? Nie unikniemy dramatycznego „dlaczego!”. I o odpowiedź trudno. A jednak żyć trzeba dalej.
 
Jezus, chorzy i sakrament namaszczenia
Nie my pierwsi, nie tylko nasze pokolenie woła „dlaczego?”. Choroba zawsze była i będzie trudnym wyzwaniem. Tak było za czasów ziemskiego życia Jezusa. Przekartkujcie Ewangelię: woda zamieniona w wino, dwa razy rozmnożony chleb, uciszona jedna burza, trzech umarłych wywołanych z grobu. I wiele, bardzo wiele uzdrowień. Ponad dwadzieścia relacji, dużo więcej osób, które uzdrowień doznały. Raz zwykła gorączka, innym razem trąd czy paraliż.
 
Jezus nie minął nikogo z proszących o zdrowie. Kiedyś w Kafarnaum wokół Niego tłoczył się spory tłum. Padło pytanie na pozór śmieszne: „Kto mnie dotknął?”. Wszyscy się pchają, po cóż pytać. Pomiędzy „pchać się” a „dotknąć” jest jednak różnica. „Córko, twoja wiara cię uzdrowiła” — powiedział Jezus do kobiety, która jako jedna spośród tłumu dotknęła Go z wiarą (Łk 8,43—48).
 
Jezus uzdrawiał i budził z uśpienia wiarę — i to było najważniejsze. A gdy uczniów wysłał na pierwszą wyprawę, nakazał: „Uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże” (Łk 10,9). A oni „wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali” (Mk 6,13). Znak namaszczenia olejem przetrwał, wspomina o tym Apostoł Jakub: „Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by modlili się nad nim i namaścili go olejem w imię Pana...” (Jk 5,14).
 
Namaszczenie ku zdrowiu
Nieczęsto przychodzi do księdza sam chory, by o sakrament prosić. Przyszedł kiedyś do mnie pan Bazyli. „Księże, jadę do sanatorium, czuję się bardzo źle. Może nie wrócę. Proszę o spowiedź, o Komunię i o namaszczenie”. Poszliśmy do kościoła. W pustym o wieczornej porze kościele dokonywała się tajemnica sakramentów. Popłakał się ze wzruszenia pan Bazyli. Powiedział: „Mogę spokojnie jechać. On nie zapomni o mnie”. I pojechał do sanatorium. I wrócił. Od tamtego dnia minęło wiele lat. Choroba jest nie do wyleczenia, ale wróciły siły i nadzieja życia wśród bliskich. Sakrament chorych jest mocą ku zdrowiu — właśnie o pełnię sił i powrót do codziennych obowiązków modli się kapłan, udzielając świętego namaszczenia.

Parafia Świętego Wojciecha Biskupa i Męczennika w Wałbrzychu © 2015 Frontier Theme